|
www.nietylkodzieciaki.pl, 3/2010
(...) Genialna. Zabawna. Rozwojowa. Rysowana. Dziecięca. Kolorowa. Cudna... i mogłabym tak naprawdę długo.... Autorzy tej książeczki to: Aleksandra Mizielińska i Daniel Mizieliński twórcy Hipopotam Studio, gdzie tworzą rzeczy nieprawdopodobne i w nieprawdopodobny sposób je pokazują. Do nich należy też ta książeczka, która przedstawia jeden dzień z życia mieszkańców Mamoko. (...)
Nie często udaje mi się, między dziewczynkami podejrzeć sielankowe obrazki ale ich widok leżących na podłodze z tą książeczką i ich przekomarzania i wspólne opowiadania do nich z pewnością należą.
Poczytaj mi synku, 2/2010
Justyna Sobolewska
(...) Kolorowe plansze przedstawiają rysunki ulic, placów, domów, w których tętni życie. Szukamy sobie bohaterów, za którymi podążamy potem na kolejnych obrazkach. My wybraliśmy Zygmunta Kosmicznego, zielonego ufoludka i jak się okazało - mieliśmy rację. Nie zdradzimy dlaczego. Dość, że chodzi o zagadkę kryminalną. Tę książkę opowiadał mi Maciek, wędrując palcem po ulicach. Wyszła z tego świetna historia.
bazyl3.blogspot.com, 4/2010
Książka jest rewelacyjna! (...) Bartek (4 lata) nie wypuszczał wczoraj książeczki z ręki, a dziś zaniósł ją do przedszkola, by pobawić się przy niej z kolegami. Dodać należy, że pozycja ta godzi waśnie między starszym i młodszym rodzeństwem, bo z obrazków skorzystał też Szymek (niespełna dwulatek), który tropił zapamiętale Zygmunta Kosmicznego i kiedy go tylko znalazł, darł się: "O, ufok!!!". Wreszcie mogłem powiedzieć: "Kupiłem coś dla was obydwu.", a, uwierzcie mi, to naprawdę coś.
Powie ktoś, że kilkanaście nawet najkolorowszych stron, szybko się znudzi. Być może. Niemniej jednak jest to pozycja, do której w każdej chwili można wrócić i która świetnie ćwiczy skupienie i spostrzegawczość, bo w końcu nazwa miasteczka do czegoś zobowiązuje. A i ja, stary koń, miałem niezłą frajdę w odnajdywaniu i sprawdzaniu czy "mam oko", za co autorom, małżeństwu (gratulacje!) Mizielińskich z Hipopotam studio oraz wydawnictwu Dwie Siostry serdecznie dziękuję.
Bluszcz nr 19, 4/2010
Ewa Świerżewska
(...) Mały czytelnik, a raczej oglądacz, wraz z sympatycznymi stworzeniami, że wymienię tylko kilka z nich: Ignacym Masełko (chyba kret), Matyldą Sweterko (owca), Wincentym Pazurem (kot), rusza w miasto, by przyjrzeć się życiu nietuzinkowych mieszkańców, przeżyć z nimi przygody, rozwiązać zagadki, odnaleźć zaginione przedmioty.
Ulice, ścieżki, budynki i inne przestrzenie stworzone przez ilustratorów przykuwają wzrok, wciągają, nie pozwalają się oderwać, dopóki każdy centymetr kwadratowy nie zostanie dokładnie przeanalizowany. Spostrzegawczość to tylko jedna z cech, które książka ta rozwija - ćwiczy cierpliwość, systematyczność, a przede wszystkim mocno działa na wyobraźnię. Gwarantuję, że do Mamoko z przyjemnością zajrzą nie tylko dzieci.
Mamo to ja, 6/2010
Katarzyna Kubisiowska
Klasyka gatunku: picture book bez jednego słowa, z wyjątkiem imion kilku bohaterów. Każda z rozkładówek utrzymana w innej kolorystycznej tonacji, z których za pośrednictwem obrazu wyłania się historia sensacyjno-obyczajowa (...) Akcja toczy się w scenerii miasteczka Mamoko, pokazanego w stylowym detalu, naturalnie prowokującego do tropienia postaci i szukania związków między zdarzeniami. Kapitalnie wymyślona książka, która puszcza w ruch wyobraźnię, ćwicząc przy tym koncentrację.
Magazyn Familia, 6/2010
Anna Biernacka
Tej oryginalnej i arcyciekawej książeczki nie można pominąć. Nie ma tu... tekstu, tylko duże i bardzo szczegółowe ilustracje. To właśnie one są najważniejsze. Młody czytelnik wybiera sobie bohaterów i tropi ich na kolejnych stronach, by się przekonać, co im się przydarzyło. (...) Kolorowe Mamoko tętni życiem, a każda strona książki przynosi niespodzianki.
Ryms.pl
Ewa Skibińska
Do obejrzenia tej książki zachęca soczyście zielona jak listki na wiosnę okładka. Widnieją na niej mieszkańcy miasteczka Mamoko, a są nimi zwierzątka o bardzo charakterystycznych nazwiskach i niebanalnych imionach. Jest więc: pan zebra Aleksander Pasek, świnka Zofia Ryjek, lew Hipolit Grzywa, kot Wincenty Pazur, papuga Ada Wygadana i inni. Jest też tajemniczy Zygmunt Kosmiczny oraz Szymon Detektyw. W środku na kolorowych stronach można śledzić losy każdego z bohaterów na pełnej szczegółów mapce "wesołego miasteczka". Mojego synka mocno zaintrygowały jabłka, które odkrywał w rozmaitych dziwnych miejscach. Kto je zgubił, kogo tropił Szymon Detektyw, komu wręczają prezent Arkadiusz Trąbka i Kacper Szczek - poszukiwanie odpowiedzi sprawi Waszym dzieciom niemałą frajdę:) (...)
smalltalk.blog.pl, 4/2010
(...) rzecz ma wysoce fabularny charakter. Postaci przeżywają tu swoje dramaty, ich losy splatają się w sieć zależności i powiązań. Można się zanurzyć w życie miasta, w jego uroki, zawiłe alejki i ulice. Można odkryć za każdym otwarciem tych bogatych ilustracji nowe wątki, choćbyśmy poprzednio zamykali książkę z pewnością, że nie ma w niej już wiele do "wyczytania". Nic bardziej mylnego.
Twoja Księgarnia 1/2010
Joanna Olech
(...) Mamoko (w domyśle = mam oko, jestem spostrzegawczy) to książka dużego formatu, o grubych, tekturowych stronach, całkowicie pozbawiona tekstu. Na okładce zobaczymy kilkanaście zwierzątek - mieszkańców miasteczka. Tworzą oni śmieszną, wielogatunkową społeczność. Jest więc tu świnka Zofia Ryjek, żółw Gerwazy Skorupko, zajęcza rodzina Hyców, małpiszon Stanisław Szczęściarz, a nawet ufoludek - Zygmunt Kosmiczny i wielu innych. (...) Jakkolwiek rysunki są proste, dziesiątki drobnych szczegółów sprawiają, że książkę można studiować bez końca, po wielekroć. (...) Nie sposób objąć dużej kartonowej strony jednym rzutem oka, trzeba uważnie "śledzić" kolejnych bohaterów, żeby dostrzec przygody, jakie im się przytrafią i sposób, w jaki skrzyżują się ich drogi. (...)
Jest to zatem pyszna książka dla "śledczych" w każdym wieku. Czy to dorosły, czy dziecko, mogą się ścigać w odnajdywaniu bohaterów i odczytywaniu intrygi - nie ma tu przegranych. Książka ma i tę zaletę, że łatwo ją przeszczepić na cudzoziemskie rynki, co (jak wierzę) niechybnie się wydarzy (...)
Nowe ksiażki, 8/2010
Joanna Olech
Wyszukiwanie bohaterów i śledzenie ich losów zajmuje mnóstwo czasu i nawet dorośli długo bawią się książką, próbując dowieść, że i oni "mają oko". "Miasteczko Mamoko" robi furorę i świetnie się sprzedaje, co dowodzi intuicji i pomysłowości państwa Mizielińskich.
|
|